Vichy Idealia pod oczy - Idealny kontur oka

O skórę trzeba dbać zawsze, bo mamy ją tylko jedną. W wieku 27 lat, powoli redukcji ulega zapas kolagenu i elastyny, co powoduje wiotczenie skóry i pojawiające się pierwsze zmarszczki. Skóra pod oczami jest narażona na to jako pierwsza. Spowodowane jest to faktem, że jest ona bardzo cienka i najbardziej narażona na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych. Ale można temu zaradzić i w miarę szybko, zacząć stosować odpowiednie kosmetyki, które zapobiegną oznakom upływającego czasu, wzmocnią i zregenerują delikatną skórę wokół oczu. 
Ostatnio w moje ręce wpadł bardzo przyjemny i lekko specyficzny krem pod oczy Idealia Vichy. Dlaczego specyficzny? Tego dowiecie się przechodząc do dalszej części posta. 

Znalezione w pudełku InspiredBy: Sevolium - serum przeciwtrądzikowe

Niejednokrotnie Wam wspominałam, że borykam się z zaskórnikami zamkniętymi i bardzo łatwo się zapycham. Dlatego jesienią i zimą sięgam po kwasy. Dopełnieniem tej pielęgnacji było serum Sevolium...


Yankee Candle - Cherry Blossom

Ja sobie zdaję sprawę, że jest mnie tutaj mało. Ostatnio mam bardzo dużo rzeczy na głowie, a coraz mniej czasu i praktycznie zero chęci na cokolwiek. Wiele spraw spadło na dalszy plan, co mnie bardzo smuci. Ale niestety, coś kosztem czegoś. Ale jeszcze trochę i wszystko się skończy i wrócę do Was z nową energią... 
Do meritum. Czasem dla relaksu zapalam świeczkę, wrzucam wosk i próbuję się wyciszyć. Ostatnio padło na zapach Cherry Blossom, dzięki któremu choć na chwilę możemy przenieść się do kraju kwitnącej wiśni, Japonii...


Sylveco - krem brzozowo - nagietkowy z betuliną

Od pewnego czasu szukałam odpowiedniego kremu na noc. Wiedziałam, że niektóre drogeryjne mogą zrobić mi na twarzy niemałe kuku. Dlatego przed wyjazdem, wybrałam się do apteki i zakupiłam krem Sylveco. Długo zastanawiałam się który wariant wybrać, jednak padło na brzozowo-nagietkowy. Niczego nie żałuję! 


La Roche-Posay - woda termalna

To był jej debiut. Zastąpiła mi tonik, hydrolat i wodę w spryskiwaczu. Woda termalna La Roche-Posay, bo to o niej mowa, właśnie wkradła się w moje łaski.
Przez długi czas, moja wiedza o niej była niewielka i tylko w teorii. Czytałam wiele i zazdrościłam dziewczynom, które już miały okazję jej używać. Wiele raz twierdziłam, że jest mi niepotrzebna, aż do teraz, kiedy ją poznałam. Od jakiegoś czasu nie umiem się bez niej obejść. Uratowała mi skórę po zabiegu kosmetycznym i zapewne zrobi to jeszcze niejednokrotnie. Chcecie znać moją opinię na temat wody termalnej LRP? Zapraszam do czytania dalej…

GlySkinCare - Super Sunblock - krem przecisłoneczny SPF30

Lato za pasem. Słońce zaczyna coraz mocniej parzyć i opalać. To najlepszy czas, żeby zacząć korzystać z kremów z filtrami. 
Ja takowych używam głównie zimą, ponieważ wtedy używam kwasów, a przy nich krem z filtrem to podstawa! 
Właśnie tego kremu używałam po wizycie u kosmetyczki. Robiłam wtedy zabieg kwasem trójchlorooctowym. Niestety działanie kremu mnie zawiodło... 


ShinyBox - Pretty. Happy. You.

Tak, tak! Wiem! Ostatnio jestem chwalipiętą. Ale co na to poradzę? Mam mega zaległości i ciągle coś nowego do mnie wpada... 
Dziś pochwalę się najnowszym pudełkiem ShinyBox Pretty. Happy. You. i jego zawartością. Jesteście ciekawi, co znalazło się w środku? Zapraszam! 


L'oreal Paris - nowości i bestsellery

Będąc w drodze do Niemiec, dostałam maila. Szybciutko odpisałam. Paczka przyszła podczas mojej nieobecności. 
Kiedy przyjechałam, otworzyłam paczkę, bardzo miło się zaskoczyłam. Nie spodziewałam się w niej tylu wspaniałości. Wszystko nowiutkie, czeka na testy! 


O pobycie w Niemczech | Niemieckie zakupy | paczki które przyszły pod moją nieobecność

Wróciłam. Jeszcze nie czuję się zbyt dobrze, ale powoli wracam do siebie. 
Nie chcę już przekładać powrotu na bloga, bo nie mogłam bez tego żyć. Brakowało mi pisania i kontaktu z Wami. Przez jakiś czas, pisał dla Was G. Powiem Wam, że nie spodziewałam się, że tak fajnie mu to wyjdzie. Jestem z niego bardzo dumna i chyba zaczniemy pisać jakąś serię "męskim okiem", czy coś w tym stylu. 
Nie jest to tajemnicą, że byłam w Niemczech. Pojechałam tam w celu zarobkowym. Byłam, widziałam. Pieniądze nie leżą na ziemi. Ciężko się je zarabia. Teraz chociaż je doceniam, tak naprawdę. Osobny wpis chcę poświęcić na temat tego, jak Polacy traktują Polaków za granicą. Powiedzcie mi, czy chcecie poznać moje zdanie na ten temat? 
Teraz chcę się skupić na sprawach o wiele bardziej przyjemniejszych. Pod moją nieobecność przyszło do mnie kilka paczek. W Niemczech zrobiłam niemałe zakupy, po powrocie już też. Chcecie je zobaczyć? Jeśli tak, to zapraszam! 

W sumie dostałam trzy pudełka: jedno ShinyBox Spełniaj marzenia i Inspiredby UROK edycja XII, które opisywał dla Was G. 
Zaś trzecie to pudełko nowości L'oreal. Nawet nie spodziewałam się, że dostanę w nim tyle wspaniałości. Pokazuję je Wam tak, bo planuję osobny wpis z tym pudełkiem, ale to niebawem... 


UROK edycja XII

Witam, 
Jak wam mija majówka? Mi dość aktywnie i pracowicie niestety. Post miał się początkowo pojawić wczoraj ale wybrałem się na mecz do Warszawy wiec publikacja posty się przesunęła z braku czasu.
Dziś będziecie mogli zobaczyć co się znajduje w zestawie UROK - edycja XII


Zakupy w rossmannie

Hej :) 
Dziś trochę inaczej niż zawsze  :D
Z tej strony Grzesiek. Asia o mnie wspominała od czasu do czasu wiec ktoś mnie może kojarzyć. 
Jak pewnie wiecie Asia jest obecnie za granicą... Przed wyjazdem dała mi listę zakupów jaką miałem zrobić w Rossmannie. Lista ta nie była aż tak wymagająca (już jej kupowałem kosmetyki wiec mnie nie przeraziła). Miałem jej kupić 3 rzeczy. A dokładniej: Podkład i dwie pomadki. 
Nie wiedząc, że w Rossmannie przecena na wszystko (początkowo miała być podzielona tematycznie) wiec skupiłem się na zakupie podkładu bourjois healthy mix 51


Denko, w którym skończyło się kilka strategicznych rzeczy...

Ten wpis miał być w tamtym tygodniu. Jednak ostatnio mam tyle na głowie, że nie umiem się ogarnąć i czegoś napisać. 
W tym miesiącu moje denko jest jedno z tych ważniejszych. Skończyło mi się kilka strategicznych rzeczy. Jakich? Zapraszam do dalszego czytania. 


Ziaja - pasta do głębokiego oczyszczania twarzy

Jeśli obserwujecie mojego FB, zauważyliście, że zapytałam Was co mam na ręce. Tak to pasta do głębokiego oczyszczania Liście Manuka Ziaja. Padały odpowiedzi, że jest to klej Vikol. Ale po co miałabym sobie kłaść klej na rękę? :) 
Na pewno nie raz o niej słyszeliście, lub w drogerii rzuciła Wam się w oczy. Odkąd wyszła na rynek, zużyłam już dwa opakowania, to jest trzecie. Zdołałam też namówić G., żeby zaczął jej używać. 
Chcecie znać moją opinię na jej temat? Zapraszam! 


Yankee Candle - Linden Tree

Wiosna za oknem, pełną parą. Od początku roku nie chorowałam, przeżyłam te ciężkie mrozy, a kiedy zrobiło się ciepło, mnie nagle rozłożyła choroba. Życie jest okrutne. 
Pierwszy wosk z kolekcji Q1 2017, jaki zapaliłam, jest zapach Linden Tree. Paląc go nie wiedziałam, czego mam się spodziewać... 


ShinyBox - Pani Wiosna

Uwielbiam wiosnę! Wszystko zaczyna się zielenić i ptaki wracają do kraju. Ja od wiosny zaczynam robić zdjęcia na studni. Bardzo lubię to miejsce, bo tam jest zawsze dobre światło i zdjęcia wychodzą takie jak powinny być. Nie wiem dlaczego, ale nie wyobrażałam sobie zrobić zdjęć pudełka ShinyBox Pani Wiosna, w innym miejscu. Chcecie znać jego zawartość? Zapraszam! :) 


Chciejlista - kosmetyki, książki i buty, czyli to, co kobiety lubią najbardziej.

Dość długo zbierałam się do napisania swojej listy zakupowej. Teraz kiedy na horyzoncie jest zastrzyk gotówki, postanowiłam w końcu ją stworzyć. 
Od razu ostrzegam: pracowałam nad nią dość długo i trochę rzeczy mi się nazbierało, także nie zrażajcie się długością posta. Zapraszam!





Znalezione w ShinyBox: Delia - musujące kulki do kąpieli stóp

Musujące kulki, kojarzą mi się głównie z kąpielą w wannie, pięknym zapachem i głębokim relaksem. Z kulkami do kąpieli stóp spotkałam się pierwszy raz. Chociaż tak szczerze mówiąc, stopy dostają od nas największy wycisk: cały czas noszą kilkadziesiąt kilogramów. 
Najlepszą opcją użycia kulek, jest zaplanowanie pedicure, albo po prostu najzwyklejszy w świecie relaks, z ciepłą woda w roli głównej. Zapraszam na recenzje! 


Znalezione w ShinyBoxie: AA Beauty Bar - Maska węglowa oczysczająca

Węgiel w kosmetyce króluje już bardzo długo. Ale dopiero ostatnimi czasy, zrobił się bardzo modny. Firmy ścigają się w nowinkach: maski z węglem, kremy, pasty do mycia twarzy... 
W lutowym ShinyBoxie, znalazłam dwie maski firmy AA, ale zdecydowałam się na użycie tylko jednej. 
Wybór był oczywisty, z racji stanu mojej skóry. Wybrałam maskę węglową. Jej zadaniem było doprowadzenie mojej cery do stanu wyjściowego: odblokowanie porów, oczyszczenie i odświeżenie skóry, redukcja i łagodzenie wykwitów skórnych. 

Znalezione w ShinyBoxie: Elfa Pharm, O'Herbal - maska wzmacniająca włosy, o zapachu łąki

Masek na włosy nigdy dość! Moje rozjaśniane włosy, mają dwie skrajności: albo się mocno przesuszają i puszą, a druga opcja jest taka, że są mocno przetłuszczone. Bądź mądry człowieku i spróbuj im dogodzić. Teraz złapały fazę pierwszą i są lekko przesuszone. Z pomocą przyszła mi wzmacniająca maska Elfa Pharm, która ma zaskakujący zapach. Po więcej szczegółów zapraszam dalej! :)


Trendion - mydło z feromonami dla niej

Czytując Wasze blogi, niejednokrotnie rozpływałam się nad mydłami: ich działanie na skórę, zapach, wygląd... Na mnie działa to bardzo pozytywnie i polubiłam się z nimi. 
Ostatnio dostałam ciekawą propozycję od sklepu Trendion, w której zaproponowano mi testowanie wybranego przeze mnie mydełka. Wybierając je trafiłam na bardzo ciekawe nazwy, m.in. mydło dla kobiety, o zapachu niezogranizowanego faceta lub mydło dla osoby w związku, o zapachu 'nie tak miało być". Już sama koncepcja ciekawych nazwa do mnie przemówiła. Przejrzałam wszystkie propozycje i postanowiłam przetestować mydło z feromonami dla niej.


GlySkinCare - Argan Oil masło do ciała | Diagnosis

Teraz, kiedy wiosna za pasem, moja skóra potrzebuje dużej ilości nawilżenia. Jest sucha i szorstka. Mimo to, ja w ogóle nie mam motywacji do smarowania ciała czymkolwiek. 
Jednak czasem przychodzi taki moment, że czuję, że muszę się nabalsamować. Moja skóra jest mi za to wdzięczna. Masło do ciała z olejkiem arganowym, dość mocno motywuje mnie do częstszego użytkowania. Dlaczego? 


Znalezione w ShinyBoxie: l'Orient - regeneracyjny krem pod oczy Power of minerals | Mydlarnia u Franciszka

W styczniowym ShinyBoxie, znalazłam krem pod oczy. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ okazało się, że jego skład jest naturalny i konsystencja taka jak lubię. Chcecie poznać moją opinię na temat kremu pod oczy l'Orient? Zapraszam!


Nowości lutego: ShinyBox, zakupy w Rossmannie i dwie współprace

Moje postanowienie w pewnym momencie nie dało rady. W piątek i sobotę miałam tyle zajęć, że nie wiedziałam w co palce włożyć. Na bloga nie miałam sił, ale już to nadrabiam! 
W końcu przychodzę do Was z dużą dawką nowości, które do mnie zawitały. Nie ukrywam, że trochę mi się tego nazbierało. Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam! 


Znalezione w ShinyBoxie: Joko - Glow primer 201

Może zacznę od początku: jest to rozświetlająca baza pod makijaż, jednak ja postanowiłam wykorzystać ją jako rozświetlacz. 
Moja przygoda z rozświetlaczami, zaczęła się około 2 lat temu. Wcześniej, miałam awersję do tego typu kosmetyków. Na szczęście przyszedł taki dzień, kiedy od niechcenia nałożyłam go na szczyty kości policzkowych i urzekł mnie ten efekt! I od tamtego czasu, nie wyobrażam sobie makijażu bez rozświetlenia. 
W lutowym ShinyBoxie, znalazłam rozświetlacz w kremie. Nie ukrywam, że boję się tego typu kosmetyków, ponieważ moja skóra jest skłonna do zapychania. Mimo wszystko zaryzykowałam...


Yankee Candle - Cherries On Snow

W zasadzie to już prawie po zimie. Wiosna idzie! Ale się cieszę. Wszystko zacznie się zielenić, rozkwitać, dzień zrobi się dłuższy. To piękny czas. A ja jeszcze wracam do śniegu. Ostatnio nawinął mi się wiśniowy zapach. Nie umiałam się przed nim powstrzymać. Zapraszam Was na recenzję wosku Cherries On Snow.


Denko - luty

Ten post miał pojawić się w piątek. Ale spędzając weekend u Grzegorza, musiałam obejść się smakiem blogowania, ponieważ router mu się spalił. Złośliwość rzeczy martwych. I to pokrzyżowało mi plany. A mam bardzo duże zaległości, a chcę Wam jak najwięcej pokazać. Marzec to będzie miesiąc codziennych wpisów (mam nadzieję). Dlaczego? O tym powiem niebawem. 
Denko, dla niektórych znienawidzone, inni je uwielbiają. Ja jestem po środku. U mnie wszystko zależy od miesiąca. Nie raz w ogóle nie chciało mi się go robić... Czyste lenistwo. Tak naprawdę, w tym denku powinno być więcej rzeczy. Bo sprzątając łazienkę, wyrzuciłam wiele przeterminowanych kosmetyków. Nie wrzucałam je do pudełka na denko, ale prosto do kosza... Chyba wybaczycie, co? :)
Chcecie zobaczyć, co wyrzuciłam w marcu? Zapraszam! 


Pielęgnacja stóp z Lirene, czyli skarpetki złuszczające.

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię używać skarpetek złuszczających. Robię to co najmniej co 2-3 miesiące. Wiem, że to dla moich stóp coś dobrego, bo zrzucają dużo martwego naskórka, który nie udało mi się usunąć tarką. Ostatnio będąc w Rossmannie, trafiłam na skarpetki Lirene, o których niedawno czytałam w internecie. Chciałam je sprawdzić na swoich stopach i ocenić czy są warte zachodu czy nie. O tym poczytacie niżej. 


ShinyBox - Winter SPA

Zima zbliża się ku końcowi, jednak zimowa pielęgnacja cały czas nas obowiązuje. Nigdy w zimę nie odmawiajcie skórze nawilżenia. Pudełko ShinyBox skupia się głównie na nim. 


Yankee Candle - Festive Cocktail

Święta minęły już dawno temu, w zasadzie następne są za pasem... Zauważyłam, że mam tendencję palenia świątecznych wosków długo po świętach. Nie przejmujemy się tym, najważniejszy w tym wszystkim jest ZAPACH. Tym razem w roli głównej wosk Festive Cocktail. Zapraszam!


BeautyFace - kolagenowe płatki pod oczy, z drobinami złota

Mając na uwadze swój wiek i tendencję do zasinień i worków, chyba nadszedł czas na włączenie płatków kolagenowych do stałej i regularnej pielęgnacji. Jeśli chodzi o płatki, firma BeautyFace nie jest mi obca. 
Ta para jest enta z kolei i powiem Wam, że ani razu się na nich nie zawiodłam. 


BeautyFace - przeciwzmarszczkowo rozświetlający zabieg kolegenowy z diamentami i złotem

Ostatnimi czasy, skóra na mojej twarzy dostaje ostro po tyłku. Od października stosowałam kwas migdałowy, ostatnio wykonałam zabieg kwasem trójchlorooctowym, o dość wysokim stężeniu. Przez tak inwazyjne zabiegi, które wbrew wszystkiemu pomagają mojej skórze dojść do siebie, jest ona w znacznym stopniu wysuszona. Potrzebuje odżywienia i dobrej dawki nawilżenia. 
Bardzo się cieszyłam, kiedy okazało się, że dostałam się do testów BeautyFace, ponieważ ich maski mają wspaniałe opinie i dobrze działają na skórę. 

Znalezione w ShinyBox - Schwarzkopf Gliss Kur, Fiber Therapy- spajający spray regeneracja w olejku

Jak już dobrze wiecie, uwielbiam testować nowości. A jeszcze takie, które w większości spełniają obietnice producenta, to już są perełki. Ostatnią taką nowością był spajający spray regenerujący Gliss Kur, którego znalazłam w pudełku ShinyBox. Rozkochał mnie w sobie od pierwszego użycia. A jako, że uwielbiam odżywki w spray'u, to jak najbardziej zapraszam Was na recenzję tego cudeńka.


Pięćdziesiąt twarzy Greya, czy jego ciemniejsza strona? Kringle Candle - Gray

Ten wosk na swoją szansę czekał ponad rok. Wcześniej, w ogóle nie miałam ochoty, żeby go palić. Teraz kiedy premierę ma film "Ciemniejsza strona Greya", postanowiłam go zapalić. Od kilku dni, namiętnie męczę kominek i zapach Kringle Candle Grey.


Blogerzy dla BezpiecznaJa.

Droga Czytelniczko. 
Obydwie jesteśmy kobietami. Świadomymi kobietami. Zagrożenia czają się na każdym rogu.
Wyobraź sobie sytuację, że wracasz ciemną nocą, duszę masz na ramieniu... Nie chcę nawet kończyć. 
Wydaje Ci się, że Cię to nie dotyczy? Nic bardziej mylnego. Takie rzeczy zdarzyć się mogą każdemu. Jeśli nie nam, to naszym koleżankom, przyjaciółkom, siostrom, mamom... 



Państwu już podziękujemy, czyli styczniowe zużycia

Styczeń uciekł tak szybko, że nawet nie zauważyłam kiedy. Czas leci mi przez palce. Z jednej strony to dobrze, z innej trochę gorzej. 
Szczerze mówiąc, nawet nie zwracałam uwagi kiedy wrzucałam puste opakowania, do specjalnego pudełka do tego przeznaczonego. Kiedy się obudziłam, byłam przekonana, że nic tam nie ma... A kiedy otworzyłam, okazało się, że jest kilka rzeczy. I jak mnie znacie, powiem Wam, że to denko jest bardzo małe... :D 
Zapraszam!


Nowości w styczniu; zakupy i współpraca

Odkąd zostałam bezrobotną niestety nie szaleje z zakupami, bo nie mam za co. A ciężko mi znaleźć pracę. Już powoli tracę nadzieję i czuję, że mnie to załamuje. 
Ale do meritum. W tym miesiącu jednak trochę tych nowości było. Opowiem Wam jedną historię, z której sama się śmieje. Otóż, całkiem niedawno skończył mi się krem pod oczy... 
Zapraszam do czytania dalej. :)


Pudełko Inspired By - UROK edycja IX

Całkiem niedawno miałam swój pierwszy raz z pudełkiem ShinyBox. Kilka dni po nim, dostałam smsa, z wiadomością, że drugie pudełko do mnie idzie. Jakie było moje zaskoczenie. Otóż, w moje ręce wpadło siostrzane pudełko, jakim jest Inspired By. Pudełko jest bardzo urokliwe, kobiece, delikatne, stąd pewnie jego nazwa UROK. Zapraszam!


Pilomax, Pure Wax, szampon głęboko oczyszczający

Jeszcze niedawno miałam ogromny problem z włosami: mocno przetłuszczały się u nasady, a końce były suche jak siano. Przy tym wyglądały co najmniej okropnie. Nie mogłam sobie z nimi poradzić. Odżywki i maski w pewnym momencie były na nie bezradne. Aż trafiłam na szampon, który został dobrany specjalnie do moich włosów. Jest nim Pilomax Pure Wax głęboko oczyszczający.


Moje pierwsze pudełko ShinyBox, Party Time

Moda na pudełka weszła już bardzo dawno temu. Ja znałam je tylko i wyłącznie z blogów koleżanek, ponieważ nigdy nie zdecydowałam się na zakup jednego z nich. Na rynku jest ich tyle, że nie wiedziałam w które strzelać. Przyszła koza do woza i padło na mnie. 
Grzesiek musiał słuchać mojego labiedzenia ponad tydzień, bo tak nie mogłam się doczekać mojego pierwszego pudełka. Wpadło w moje ręce zaledwie wczoraj, a dziś już Wam napiszę co o nim myślę. Mowa tu o pudełku ShinyBox Party Time. 
Zapraszam!


Yankee Candle - Rhubarb Crumble

Witam Was w poniedziałek! Zacznijmy go od uśmiechu, mówią, że jaki poniedziałek, taki cały tydzień. 
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad rabarbarem? Jest to owoc czy warzywo? Słynie z mocno kwaskowego smaku, ma w sobie wiele witamin. Póki co, to nie czas i miejsce na rozbieranie rabarbaru na czynniki pierwsze. Dziś chciałabym skupić się nad jego zapachem. 
Czy wosk Rhubarb Crumble, jest w stanie odzwierciedlić prawdziwy zapach rabarbaru? 


AA - nawilżający żel do mycia twarzy, z różowymi algami

Mycie twarzy jest dla mnie sprawą priorytetową. I zwracam uwagę na to czego używam. Ostatnio w moje ręce trafił bardzo przyjemny i kobiecy żel do twarzy. Mimo, że na opakowaniu jest napisane, że najlepszy będzie dla posiadaczek skóry suchej i normalnej, na mojej mieszanej sprawdza się bardzo dobrze. Mowa tutaj o żelu nawilżającym do twarzy AA, z hydro algami różowymi. 


Beauty Formulas - dwufazowa maska z aktywnym węglem - porównanie z maską Pilaten

Będąc kiedyś w Rzeszowie, wstąpiłam do Super Pharm'u i postanowiłam zakupić opakowanie maski Beauty Formulas. Pierwszy raz z nią był mocno nieudany, ponieważ G. zaskoczył mnie swoją obecnością i musiałam ją szybko zmywać. Teraz postanowiłam wykorzystać wolny czas i przestudiować ją od każdej strony. Nie ukrywam, że włączyło mi się lekkie eksperymentowanie. Ale o tym poniżej. 


Yankee Candle - All is Bright

Wytłumaczcie mi jedną zależność: weekend mija nieubłaganie, a tydzień ciągnie się w nieskończoność... Jak to jest? 
Od czego mamy umilacze? Ich zadaniem jest umilić nam czas oczekiwania na piątek. Dlatego postanowiłam odpalić wosk All is Bright


Podkład legenda. Revlon Color Stay, dla cery mieszanej i tłustej, odcień 150 Buff - porównanie starej i nowej wersji z pompką.

Podkład legenda. Na pewno miała go większa część kobiet. Jego zaletami są dobre krycie, niesamowita trwałość, duża gama kolorów. 
Ja swoją przygodę z Revlonem CS, zaczęłam już cztery lata temu. Swoją pierwszą buteleczkę kupiłam w Rossmannie, na promocji. Wtedy wybrałam odcień 110. Niestety okazał się być zbyt różowy dla mojej cery, co spowodowało, że wyglądałam odrobinę jak świnka Peppa. Po jakimś czasie wróciłam do podkładu i wybrałam odcień 150. Jest to kolor nieco ziemisty, co bardzo mnie dziwi, ale pasuje do mojej karnacji. W prawdzie jest dla mnie troszkę za ciemny, jednak z tym sobie radzę, delikatnie go rozjaśniając. W tej kompozycji, jest dla mnie idealny. A jak to się ma w praktyce? Otóż, całkiem niedawno, producent ulepszył opakowanie, dodając pompkę. Nie ukrywam, jest o wiele wygodniej, niż w wersji bez pompki. Jak to przeważnie jest, coś za coś. I w moim odczuciu, lekko zmieniła się konsystencja. O tym poczytacie poniżej. Zapraszam!


Bałwankowa szczoteczka, w maskarze Delia Collagen Lash Super Curl Up

Pomalowane rzęsy to dla mnie podstawa makijażu. Nie muszę nakładać podkładu czy pomadki, ale rzęsy to świętość. Wychodzę z założenia, że mam to się nimi chwalę. Pomaga mi w tym tusz marki Delia Collagen Lash Super Curl Up, który został bohaterem dzisiejszego wpisu. 
W dalszej części wpisu zobaczycie, że nie bez przyczyny jest uważany przez blogerki, jednym z lepszych tuszy na rynku kosmetycznym. Zapraszam! :) 


Las zamknięty w małej tarcie czyli YC Ebony & Oak

Pierwsza recenzja w nowym roku i to nie byle jaka, bo woskowa. Długo się zastanawiałam od czego zacząć. A jako, że wosk Ebony & Oak, paliłam jeszcze przed świętami i czasem czuję jego zapach, postanowiłam go wystawić jako pierwszy. 


Ostatnie zakupy w 2016

W listopadzie miałam postanowienie, żeby w grudniu nie robić zakupów. Jednak mam słabą silną wolę i nie wytrzymałam. Z reszta było tyle okazji, że żal nie skorzystać. 
Jeśli jesteście ciekawi, co w grudniu wpadło mi w ręce, zapraszam do dalszej części posta! :)


Ostatnie denko w roku 2016

Grzegorz ostatnio próbował mnie zmotywować do pisania. Powiedział, że jeśli nie będę pisać, to nie będzie odbierał ode mnie telefonów. I tak wczoraj zrobił. Także dziś na gwałt publikuje denko, bardzo wyjątkowe, bo zamykające miniony rok. Jesteście ciekawi co wykończyłam w grudniu 2016? Zapraszam! 


W Sylwestra byłam Batmanem... czyli test chińskiej maski Pilaten

Całkiem niedawno, na blogowym fb, udostępniłam filmik, na którym dziewczyna w dość specyficzny sposób zdejmuje węglową maskę peel off. Pod postem, rozwinęła się dość gęsta dyskusja na temat tego typu maseczek. Skuszona Waszymi skrajnymi opiniami, postanowiłam spróbować. Na ezebrze zamówiłam cztery saszetki maski węglowej Pilaten. Użyłam ją dwa razy i myślę, że mogę co nie co powiedzieć...