Vichy Idealia pod oczy - Idealny kontur oka

O skórę trzeba dbać zawsze, bo mamy ją tylko jedną. W wieku 27 lat, powoli redukcji ulega zapas kolagenu i elastyny, co powoduje wiotczenie skóry i pojawiające się pierwsze zmarszczki. Skóra pod oczami jest narażona na to jako pierwsza. Spowodowane jest to faktem, że jest ona bardzo cienka i najbardziej narażona na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych. Ale można temu zaradzić i w miarę szybko, zacząć stosować odpowiednie kosmetyki, które zapobiegną oznakom upływającego czasu, wzmocnią i zregenerują delikatną skórę wokół oczu. 
Ostatnio w moje ręce wpadł bardzo przyjemny i lekko specyficzny krem pod oczy Idealia Vichy. Dlaczego specyficzny? Tego dowiecie się przechodząc do dalszej części posta. 

Znalezione w pudełku InspiredBy: Sevolium - serum przeciwtrądzikowe

Niejednokrotnie Wam wspominałam, że borykam się z zaskórnikami zamkniętymi i bardzo łatwo się zapycham. Dlatego jesienią i zimą sięgam po kwasy. Dopełnieniem tej pielęgnacji było serum Sevolium...


Yankee Candle - Cherry Blossom

Ja sobie zdaję sprawę, że jest mnie tutaj mało. Ostatnio mam bardzo dużo rzeczy na głowie, a coraz mniej czasu i praktycznie zero chęci na cokolwiek. Wiele spraw spadło na dalszy plan, co mnie bardzo smuci. Ale niestety, coś kosztem czegoś. Ale jeszcze trochę i wszystko się skończy i wrócę do Was z nową energią... 
Do meritum. Czasem dla relaksu zapalam świeczkę, wrzucam wosk i próbuję się wyciszyć. Ostatnio padło na zapach Cherry Blossom, dzięki któremu choć na chwilę możemy przenieść się do kraju kwitnącej wiśni, Japonii...


Sylveco - krem brzozowo - nagietkowy z betuliną

Od pewnego czasu szukałam odpowiedniego kremu na noc. Wiedziałam, że niektóre drogeryjne mogą zrobić mi na twarzy niemałe kuku. Dlatego przed wyjazdem, wybrałam się do apteki i zakupiłam krem Sylveco. Długo zastanawiałam się który wariant wybrać, jednak padło na brzozowo-nagietkowy. Niczego nie żałuję! 


La Roche-Posay - woda termalna

To był jej debiut. Zastąpiła mi tonik, hydrolat i wodę w spryskiwaczu. Woda termalna La Roche-Posay, bo to o niej mowa, właśnie wkradła się w moje łaski.
Przez długi czas, moja wiedza o niej była niewielka i tylko w teorii. Czytałam wiele i zazdrościłam dziewczynom, które już miały okazję jej używać. Wiele raz twierdziłam, że jest mi niepotrzebna, aż do teraz, kiedy ją poznałam. Od jakiegoś czasu nie umiem się bez niej obejść. Uratowała mi skórę po zabiegu kosmetycznym i zapewne zrobi to jeszcze niejednokrotnie. Chcecie znać moją opinię na temat wody termalnej LRP? Zapraszam do czytania dalej…