Cześć! Dziś stwierdziłam, że czas na odskocznie od wosków. A do opisania mam jeszcze trzy... :) Ostatnio, gdy wybierałam się do G. w drodze do pracy przypomniałam sobie, że nie wzięłam sobie pomadki. Zmieniłam kurtkę i wyleciało mi z głowy, żeby ją przełożyć. Poszłam do Rossmanna, stanęłam przed ścianą płaczu :D i patrze na pomadki. Taka, nie, tamta nie... W końcu nie wytrzymałam i zaczepiłam kobietę, która tam pracowała... I pytam, co by polecała i że nie zależy mi na smaku, czy zapachu, tylko na tym, by usta były dobrze nawilżone. To podpowiedziała mi, że dobre pomadki są z FlosLeku. Proponowała tą z witaminą E, ale później wyłapała, że jest z witaminami A i E, więc postanowiłam ją spróbować... I jak wyszła próba? Czytajcie dalszą część notki... :)