Sylveco - krem brzozowo - nagietkowy z betuliną

Od pewnego czasu szukałam odpowiedniego kremu na noc. Wiedziałam, że niektóre drogeryjne mogą zrobić mi na twarzy niemałe kuku. Dlatego przed wyjazdem, wybrałam się do apteki i zakupiłam krem Sylveco. Długo zastanawiałam się który wariant wybrać, jednak padło na brzozowo-nagietkowy. Niczego nie żałuję! 


Krem zapakowany został w kartonik, na którym znalazłam mnóstwo informacji na temat kremu i jego składników: 




Fajną sprawą w tej firmie jest to, że stawiają na edukowanie. Po otwarciu kartonika, moim oczom ukazał się nagietek lekarski. Szczerze mówiąc, nigdy nie się nie zastanawiałam nad tym, jak on wygląda. Znałam jedynie jego zbawienne właściwości. 


Kremik schował się w bardzo estetycznym słoiczku. Uwielbiam go, bo nie jest zbyt duży i ciężki i na spokojnie mieści się w kosmetyczce. 


Słoik został zabezpieczony plastikową nakładką, która po zdjęciu odsłaniała ten cudowny krem. 
Jak zwykle miałam wątpliwości co do zapachu i działania. No niestety, co ma działać nie koniecznie musi pięknie pachnieć. Na szczęście, w tym wypadku się to nie sprawdziło. Krem pachnie bardzo przyjemnie. A co do działania. Dziewczyny straszyły, że ten krem może zapychać. No może, ze względu na swoją dość tłustą konsystencję. 


Używałam go przed wyjazdem, podczas pobytu w Niemczech i używam go teraz. Nie zauważyłam zwiększenia ilości zaskórników. Wręcz przeciwnie. Ale zacznę od początku...
Jak wiecie, przez okres jesieni i zimy, męczyłam skórę kwasami. Była mocno przesuszona i podrażniona. Miejscami miałam jeszcze nie zagojone wypryski. Po 6 tygodniach używania, zauważyłam znaczną różnicę w stanie skóry. Najbardziej ucieszyło mnie to, że czerwone plamki po wypryskach zniknęły i nie pojawiały się nowe. Skóra jest odżywiona i prawie w ogóle się nie przesusza. Zaskórników mi nie przybyło. Jest to dla mnie odkrycie roku! I nie rozumiem, dlaczego cały czas odwlekałam kupno tego kremu...  Teraz używam go już 9 tygodni i zdania o nim nie zmieniłam ;)


Oprócz pielęgnacji twarzy, kremu używałam także na dłonie. W Niemczech cierpiałam na ogromną suchość skóry dłoni. Starałam się go wcierać regularnie i powiem Wam, że powoli skóra doszła do siebie. 

Moja ocena: 6/6

Krem możecie dostać w wielu aptekach, w cenie około 30 zł. Jest to dobra inwestycja, bo oprócz pielęgnacji skóry twarzy, będzie dobry na dłonie i stopy. Odpowiedni przy ugryzieniach, poparzeniach i przy innych schorzeniach skóry. POLECAM!


5 komentarzy:

  1. Miałam go i był ok choć nie dawał mi takiego nawilżenia jak potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam żadnego kremu sylveco, z vianek tylko krem pod oczy, moją ulubioną linią jest Biolaven i chyba zdecyduję się na ich serum olejkowe do twarzy . super, że skóra dłoni też wraca do normy

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubie ich kremy i dobrze się u mnie sprawdzają. Tego jeszcze nie miałam, co pewnie zmieni się w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy chyba nie miałam krmeu do nich, miałam mase próbek, ale takieog kremu kremu to nie o dziwo ;D ale miałam z Vianka chyba a nie to kem pod oczy był :DDD hahaha

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)