Denko, w którym skończyło się kilka strategicznych rzeczy...

Ten wpis miał być w tamtym tygodniu. Jednak ostatnio mam tyle na głowie, że nie umiem się ogarnąć i czegoś napisać. 
W tym miesiącu moje denko jest jedno z tych ważniejszych. Skończyło mi się kilka strategicznych rzeczy. Jakich? Zapraszam do dalszego czytania. 


Bioxine szampon przeciw wypadaniu włosów, stosując go, trochę zatrzymałam wypadanie włosów. Byłam z niego zadowolona. Fajnie mył włosy i ich nie plątał. Na pewno do niego wrócę. Z suchymi szamponami Batiste, znam się nie od dziś. Uwielbiam je za to, że nie tylko sprawiają, że moje włosy wyglądają na świeże, ale stają się bardziej puszyste. Nagietkowy szampon z Green Pharmacy, jest jednym z bardziej lubianych przeze mnie szamponów. To już któraś sztuka z kolei. Zawsze do niego wracam, bo dobrze domywa mi włosy, pozostawia je świeże, ale niestety je plącze. Ale od czego mam odżywki :) 


Algi pod oczy Biocosmetics, kupiłam już bardzo dawno temu. Nie było o nich recenzji, bo robiłam je tylko wtedy, kiedy sobie o nich przypomniałam. Ostatnio okazało się, że maska się już kończy, a po za tym już była po terminie... Kiedyś na pewno do niej wrócę. Uwielbiam maski firmy Jadwiga. To mój drugi słoik. Tym razem były to algi zielone. Jedna z lepszych maseczek, które miałam w życiu. Fajnie oczyszczały skórę i ją chłodziły. Jeśli macie te algi, zostawcie je na lato! :) 


Żel nawilżający AA to jedna z lepszych rzeczy jaką używałam. Fantastycznie domywał twarz i nie wysuszał skóry. Bronzer Kobo Sahara Sand służył mi prawie trzy lata! Ma piękny chłodny kolor i cudownie prezentował się na twarzy. Mam już nowy egzemplarz. 
Arganowy krem pod oczy Glyskincare dobrze nawilżał i odżywiał skórę wokół oczu. Jednak nie spełnił wszystkich moich oczekiwań. 


Płyn micelarny Barwa siarkowa, bardzo dobrze radził sobie z makijażem. Ostatnimi czasy służył mi jako tonik. Odświeżał skórę i dzięki niemu była gotowa na przyjęcie kremu. Tonik do każdego rodzaju cery Garnier, jest kosmetykiem wyjątkowym i urzekającym. Nie chciałam szukać innego toniku, tylko kupiłam następne opakowanie. Świetnie odświeża cerę, pozostawia ją nawilżoną. Na pewno kupię go jeszcze raz. 


Odkąd zaczęłam nosić soczewki, przetestowałam wiele rodzajów płynów do soczewek. Ale do płynu Horien wracam zawsze. Jest pojemny, ma aż 500 ml, a kosztuje w granicach 15 zł! Jeśli ktoś z Was, nosi soczewki i płaci miliony monet za płyn, polecam rozejrzeć się za Horienem! :) 
Niejednokrotnie pisałam Wam, że cierpię na nadpotliwość stóp. Spray Acerin ratował mnie z niejednej sytuacji. Odświeżał, działał jako antyperspirant i przyjemnie pachniał. Jego największą wadą było to, że był mocno niewydajny. 
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam żele pod prysznic Joanna. Miałam już kilka wersji zapachowych. Ale ta jest jedyna w swoim rodzaju. Żel pachniał jak kisiel wiśniowy. Polecam go wypróbować! 


Tego zużycia jest mi szkoda. Balsamy do ust, idą u mnie jak woda. Ten z Tisane był naprawdę świetny. Usta miałam nawilżone, odżywione i natłuszczone. Oprócz tego jego świetny, miętowy zapach i smak. Wrócę do niego!
Korektor Loreal Perfect Match kupiłam w ciemno. Nie czytałam recenzji, nie oglądałam w necie. Okazało się, że naprawdę dobrze kryje, nie wchodzi w załamania i jest dość trwały. A z podkładem Loreal True Match, miałam do czynienia już wcześniej. Kilka lat temu ze starą wersją i prawie 2 lata temu z nowszą. Zaraz po wejściu nowej wersji na rynek, postanowiłam ją wypróbować, ale nie sprawdziła się: mocno się utleniała i twarz miałam pomarańczową. Postanowiłam dać mu drugą szansę i spróbowałam jeszcze raz. Teraz był wszystko w porządku. Podkład jest lekki, dobrze kryje i przede wszystkim jest jasny i się nie utlenia :) Na pewno do niego wrócę!


Nad próbkami nie będę się rozpisywać. Na pewno znacie większość z nich. 


I tak właśnie prezentuje się moje denko, w którym skończyło się kilka strategicznych rzeczy. Następne denko będę robić dopiero w okolicach czerwca. 

Kochani, wyjeżdżam za granicę, do pracy. Bloga zostawiam pod skrzydłami mojego Narzeczonego i Patrycji. Kilka postów na pewno się pojawi. Zaglądajcie do mnie czasem! :) 

Pozdrawiam. 



18 komentarzy:

  1. Nie widziałam tych żeli Joanny i bardzo mnie nimi zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że żel do mycia buzi AA się u Ciebie sprawdził, bo mam go w zapasach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W pierwszym momencie przeczytałam straszliwych:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaha :D może być i straszliwych xD

      Usuń
  4. Pamiętam jak z żalem żegnałam się z szamponem Bioxsine :D Fajny był :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak! Popieram :D ale jakoś super żalu nie miałam :D

      Usuń
  5. Ja mam plan zużyć wszystkie próbki, któe mi gdzieś zalegają. Jak ich dużo :o Uwielbiam Horrien odkąd nosze soczewki nosze tylko soczewki ich i płyn też ich! Kurcze za niską cenę, mam naprawdę dobrej jakości produkty ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa podkładu Loreal True Match.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to się z Batiste nie lubię, ale za to uwielbiam tę wersję Tisane! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo kosmetyków z denka kojarzę :) Z płynem micelarnym Barwy bardzo się polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. zamierzam zapoznać się bliżej z kosmetykami marki Jadwiga bo polubiłam ich papkę

    OdpowiedzUsuń
  10. mialam ten szampon bioxine, pieknie pachnial <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Sporo tego. Bronzer z Kobo to także mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  12. strasznie lubię ten żel do buźki z AA ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawił mnie bronzer z Kobo :)
    Buziaki,
    http://loveshinny.pl

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)