Dlaczego wyglądam jak Fiona? Czyli algi zielone Jadwiga.

Na pewno wiecie, że ja bardzo lubię maseczki. Wszelakiego rodzaju. Przerabiałam saszetkowe, glinki, węglowe, peel off... 
Ucząc się do zawodu kosmetyczki, algi wykonywałam w szkole. Nakładałam je za pomocą szpatułki, która bardzo ułatwiała aplikację. W domu nakładanie jest utrudnione, ale kto jak nie ja? Ze wszystkim sobie poradzę. 
Na ostatnim spotkaniu blogerek, dostałam szansę testowania zielonych alg, polskiej marki Jadwiga, którą już poznaliście, przy okazji wpisu o maseczce mineralnej


Maskę dostałam w dość dużym słoiku, wykonanym z białego plastiku. Jego pojemność to 250 ml. 


Po odkręceniu wieczka, moim oczom ukazało się plastikowe zabezpieczenie. Jego zadaniem jest ochrona przed niechcianym rozsypaniem się maski. 


Pomyślicie: algi. Skojarzycie z gumą na twarzy. A wstępnie one są sproszkowane. Dopiero w połączeniu z wodą, zmieniają swoją postać. 


Kilka słów od producenta na temat samych alg i opis zabiegu, nakładania ich na twarz. 


Skład: 


Tak jak wspominałam Wam na początku, nie posiadam szpatułki, którą powinno się nakładać algi. Wtedy maska wygląda gładko i estetycznie. 
Ja maskę na twarz nakładałam pędzlem i stąd ten efekt. Wyglądam po prostu komicznie. Po nałożeniu, kiedy pokazuje się rodzinie, na mój widok, wszyscy zaczynają się śmiać. Szczerze? W ogóle mnie to nie dziwi. Wyglądam jak Fiona! :D 
Ale wracając do tematu. Mieszanie alg to nie jest prosta sprawa. Trzeba to robić szybko, bo one bardzo szybko zastygają. 




Zaleca się sporządzać je w szklanym lub porcelanowym naczyniu i broń Boże nie mieszać niczym metalowym. 
Ja robiłam to w porcelanowej miseczce i od razu mieszałam pędzlem. 
Żeby maska pokryła całą twarz i później łatwo schodziła, na skórę należy nałożyć grubą warstwę. Co za tym idzie, do miski wsypuję trzy miarki (łyżeczka z miarką z jakiegoś syropu) proszku. Woda, najlepsza będzie mineralna lub przegotowana. Nie powiem Wam ile jej dolewam, ponieważ robię to na oko. Tak, żeby powstała nie rzadka i niezbyt gęsta papka, którą bardzo szybko nakładam na twarz. 
Po kilku minutach maseczka stężeje. Producent zaleca trzymać ją na skórze około 30 minut. Po tym czasie, należy zdjąć ją, jak maseczkę peel off. 
A efekty? Jak najbardziej!
Zostały spełnione wszystkie obietnice producenta: skóra jest dobrze oczyszczona, odżywiona, świeża, zdezynfekowana, matowa, wszelakie zmiany i podrażnienia są ukojone i szybciej się goją. Skóra nie jest wysuszona i napięta. 
Jako, że maska w swoim składzie ma mentol, na skórze można poczuć przyjemny chłód. Dlatego najlepszą porą na używanie maski jest lato :)

Moja ocena: 6/6

Maska algowa, dostępna jest w sklepie Jadwiga, w trzech pojemnościach: 250 ml w cenie 52,50 zł, 500 ml w cenie 88,50 zł i 1000 ml w cenie 145,50 zł. 
Nie są to zbyt tanie sprawy, jednak jeśli chce się dobrze dbać o skórę, trzeba zapłacić każdą cenę. 

Osobiście, bardzo polubiłam tą maskę. Stosuję ją raz w tygodniu i gołym okiem można zobaczyć poprawę kondycji skóry :) 

Pozdrawiam!




13 komentarzy:

  1. Ja ostatnio jestem leniuszkiem jeśli chodzi o maski i najchętniej używam tych w płachcie :D Ale generalnie algi czy glinki bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety mam problem z algami, ponieważ podrażniają moją twarz ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. och wyobrażam sobie sytuację jak otwieram drzwi kurierowi w tej maseczce ... hehe o zgrozo!
    A tak serio bardzo fajna ta maseczka tylko na zdjęciu wygląda jak by miała zaraz spłynąć z twarzy .
    Z chęcią sobie taką fundnę dla zdrowia mojej skóry i małych kawałów;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł posta wygrał internety :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spróbowałabym! Mogłąbym wyglądać jak fiona :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Maskę algową miałam kiedyś nakładaną u kosmetyczki i efekty super.Muszę skusić się i ją kupić ;)
    http://beautybloganeta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie kolorek typu Fiona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny ten kolorek maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oo nigdy nie miałam alg, czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie stosowałam jeszcze takiej maseczki :)
    http://carolineworld123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Troszkę droga, ale skoro są efekty, to może kiedyś się skuszę!:D

    OdpowiedzUsuń
  12. masz szczęście, że nakładasz w utrudnionych warunkach, bo egzamin praktyczny byś oblała, nakładając tak maskę klientce :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Dawno nie stosowałam maseczki algowej.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)