Cześć!
Ze skarpetkami złuszczającymi miałam styczność już dwa razy. Pisałam o nich tutaj i tutaj. Były to skarpetki z górnej półki cenowej, na które już kolejny raz nie mogłam sobie pozwolić.
O masce złuszczającej Purederm, oczytałam się latem, gdy była dostępna w Biedronce. Bardzo żałowałam, że nie zakupiłam, ale byłam akurat po takowej kuracji, więc stwierdziłam, że mi niepotrzebna. Gdzieś czytałam, że takowe skarpetki dostępne są w Naturze za około 10 zł od Dermapharm, ale nigdzie nie mogłam ich znaleźć. Będąc w Rzeszowie, poszłam do Hebe i kupiłam te, które są bohaterami dzisiejszego posta. Co ja o nich sądzę?
