GlySkinCare - skarpetki złuszczające

Uwielbiam używać skarpetek złuszczających! Przerobiłam już kilka firm i dalej szukam ideału. Idzie lato i powoli zaczyna się sezon na odkrywanie stóp. Jest to najlepszy czas na włączanie tego typu pielęgnacji.
Na spotkaniu blogerek w Dębicy, dane mi było wypróbować skarpetek ze sklepu Diagnosis firmy GlySkinCare. Gabi straszyła, że ich działanie było bardzo marne. Przeraziłam się, ale dałam im szansę. Jak się sprawdziły? 


Skarpetki zapakowane zostały w kartonowe pudełko, w którym znalazłam srebrną saszetkę. 


Po rozcięciu saszetki, wyjęłam z niej dwie białe foliowe skarpetki, które po brzegi wypełnione były substancją, ze składnikami złuszczającymi skórę. 


Na pudełku znalazłam instrukcję obsługi i kilka informacji:







Po umyciu i wysuszeniu stóp, nałożyłam foliowe skarpetki, zaś dla lepszego efektu na nie nałożyłam jeszcze bawełniane. 


I taki kompres trzymałam na stopach około 90 minut. Powiem Wam, że sama aplikacja była dla mnie średnio przyjemna. Po upływie około 15-20 minut, wystąpił efekt grzania. Miałam wrażenie, że włożyłam stopy w ogień. Modliłam się, żeby czas szybko płynął. 
Po upływie 90 minut, zdjęłam skarpetki, umyłam i wysuszyłam stopy i czekałam na efekty. Producent zaleca, żeby dla przyśpieszenia procesu moczyć stopy w ciepłej wodzie. Ja zaczęłam to robić w trzeciej dobie od aplikacji. Skóra była lekko naciągnięta. Odnosiłam wrażenie, jakby skóra odchodziła od mięśni. 

Lekkie złuszczanie nastąpiło po 7 dniach. Zaczęło się pod palcami. Nie raz skóra schodziła tam płatami. W tym wypadku było to lekkie łuszczenie, nic szczególnego. 
Następnie przeszło do pięt. Nie było ono jakoś szczególnie, ale skóra odchodziła i czuć było efekt. Niestety lekko się rozczarowałam, bo musiałam zrywać skórę, bo inaczej nie schodziła. Nie wiem czym to było wywołane. Gdybym tego nie robiła, zatrzymałabym się w jednym miejscu i nic by się nie działo. 
Takie stopniowe łuszczenie trwało prawie półtora tygodnia. Więcej informacji o skarpetkach znajdziecie na diagnosis.pl

Po prawie trzech tygodniach od aplikacji, łuszczenie dopadło wierzchnią stronę stopy, aż po kostki. To nie wyglądało za bardzo estetycznie, dlatego na tą partię wskazane jest użycie peelingu. 

Ogólnie jestem tak średnio zadowolona z użycia tych skarpetek. Złuszczanie bardzo długo trwało i był to bardzo mozolny proces. 

Moja ocena: 4/6

W sumie to nie wiedziałam gdzie one są dostępne, dlatego wpisałam w Ceneo i wyskoczyło mi, że można je kupić w większości aptek w cenie od 13 zł wzwyż. 

Pozdrawiam!


10 komentarzy:

  1. A ja jeszcze nigdy nie miałam żadnych skarpetek, jeszcze :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie jestem przekonana do tych skarpetek - ta schodząca skóra mnie przeraża :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam z Biedronki jakaś firma Beauty Home Spa, skóra schodziła płatami po 4 dniach koszt 9.90 jestem zadowolona jak za taką cenę :) tych jeszcze nie próbowałam

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety taki ich urok, ale ja jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś się boję trochę takich skarpetek ;) No a na lato to już raczej na pewno się nie skuszę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jestem właśnie po złuszczaniu, użyłam do tego skarpetkek silcatil. zrzucanie skóry zaczęło się po tygodniu tak jak u Ciebie i trwało ok 4 dni. ale moczyłam stopy.

    OdpowiedzUsuń
  7. muszę wypróbować
    http://fashionbyalexandra1999.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam te skarpety, ale póki co, nie chce ich użyć, bo gorąco się zrobiło i jak ja będę w takich łuszczących się stopach chodziła do pracy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, takie skarpety to chyba przed sezonem sandałkowym trzeba wykorzystać :D Kupiłabym, ale się boję teraz :P

      Usuń
  9. nie miałam jeszcze tych skarpetek, ale ostatnio wiele znajomych sobie chwali (oczywiście zaleznie od firmy). Jednak wydaje mi się że teraz, kiedy rozpoczął się sezon na odkryte stopy widoczny efekt łuszczenia może wywołać mieszane odczucia u ludzi :D

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)