Soraya - Max Satin - podkład kryjący

Cześć!

Na spotkaniu blogerek w Dębicy, w giftach, dziewczyny postawiły na kolorówkę. Tego tematu u mnie jest za mało, co poskutkowało tym, że chciałabym Wam opisać kilka kosmetyków, które mam okazję używać. Co Wy na to? 
Podkłady z Sorai dużo ludzi chwali. Ja niestety nie mogłam, bo nie raz nawet w lecie, gdy moja skóra była dość mocno opalona, były dla mnie zbyt ciemne. Teraz coś się zmieniło. Dzięki Patrycji i Monice, mam szansę przetestować podkłady kryjący, firmy Soraya. Co ja o nim myślę? Zapraszam do dalszej części postu. 


Podkład znajduje się w 33 ml buteleczce. Ma ona bardzo elegancki i estetyczny design - utrzymana w beżowo złotej kolorystyce. Połączenie miłe dla oka. 


Do wydobywania podkładu z buteleczki mamy pompkę, która bardzo dobrze chodzi i pompuje idealną ilość podkładu. Ja na całą twarz, potrzebuję kilka takich pompek. 



Konsystencja kremowa, o dość jasnym kolorze, dla mnie jest taki w sam raz. Ma bardzo przyjemny zapach. 



Gdy rozetrę nie widać wielkiej różnicy, między białą szyją a twarzą. Całkiem nie źle kryje. 



Kilka informacji i skład:



Chcecie wiedzieć za co go polubiłam? Za odcień. Niektóre podkłady są żółte, że wyglądam w nich jak Chińczyk, inne znów zbyt różowe, a wyglądam jak świnka Peppa ;c 
Ja nakładam go pędzlem, dla mnie to najlepszy sposób aplikacji. Całkiem nie źle się aplikuje, nie smuży aż tak bardzo. Ma satynowe wykończenie. Skóra na moich policzkach wygląda na rozświetloną, a nos świeci się jak świeczka ;c Nawet po przypudrowaniu, mankament ten, szybko się uwydatnia. ;c (Używając Revlonu, nie miałam tego problemu).
Co mogę mu zarzucić? Kilka godzin po nałożeniu znika z twarzy, niczym kamfora. Polecałabym go na co dzień, w dodatku na krótkie wyjścia. Więc obaliłam mit, który producent nam wciska, że utrzymuje się na skórze przez 15 godzin. 

Jest łatwo dostępny. Widziałam go w praktycznie każdej drogerii w cenie około 26-28 zł. Powiem Wam w sekrecie, że wolałabym dołożyć i kupić coś lepszego, przede wszystkim trwalszego, ale w takim odcieniu, lub ton jaśniejszym - na zimę. 

Moja ocena: 4/6 - minus za słabą trwałość. 

A Wy używałyście tego podkładu? Co o nim sądzicie? 




21 komentarzy:

  1. Kiedyś używałam podkładów tej firmy, ale ostatnio jestem wierna fluidom Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu szkoda, ze tak szybko znika!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Może to kwestia zdjęcia ale na skórze i tak wygląda na mocno za ciemny :<

    OdpowiedzUsuń
  4. Krycie widzę jest ok, ale jak szybko znika to już nie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj te krycie by mnie nie usatysfakcjonowało, mam bardzo wymagającą cerę i lubię gdy nie widać moich niedoskonałości ;) Zostaje przy Revlonie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też do niego wrócę... :D w zimie :D

      Usuń
  6. próbowałam ;) u mnie spoko nawet się sprawdza

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam go ale faktycznie fajnie prezentuje się na twarzy i nie odznacza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jestem wierna Lirene ale Lirene ma słabe krycie

    OdpowiedzUsuń
  9. konsystencja jakoś mnie nie przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. też dostałam ten podkład na spotkaniu blogerek:) dostałam odcień bardzo jaśniutki, więc mieszam go z ciemniejszym podkładem z Max Factora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe też bym tak chciała ;D a jeszcze chwile i będzie dla mnie zbyt ciemny ;c

      Usuń
  11. Ja też bym wolała dołożyć do jakiegoś lepszego podkładu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. u mnie niestety ten podklad sie nie sprawdzil

    OdpowiedzUsuń
  13. odcień bardzo ładny i dopasowany do koloru skóry. podkład ładnie wygląda na twarzy

    OdpowiedzUsuń
  14. O ładnie kryje :) Ja trzymam go na okres zimowy, bo teraz jeszcze pokazuję moją lekką opaleniznę i póki co, jest za jasny :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)