Bielenda - masełko do ust - soczysta malina

Jako, że bardzo często cierpię na suchość ust, balsamów, pomadek czy masełek używam nagminnie, niezależnie od pory roku. 
Kiedy zobaczyłam malinowe masełko Bielendy, które dostałam od sklepu Iperfumy, bardzo się ucieszyłam. Odkąd wyszło, obiecałam sobie, że je kupię i sprawdzę, jak sobie poradzi, z moimi wymagającymi ustami. Teraz miałam taką możliwość. Chcecie wiedzieć jak się sprawdziło? 


Niewielki słoiczek z masełkiem, zapakowany został w słodkie, różowe pudełko. Całość prezentuje się bardzo cukierkowo i dziewczęco. Powiem Wam, że nie jest to bezpodstawne.


Słoiczek został wykonany z plastiku. Jest płaski i otwierany z góry. 





Po otwarciu, naszym oczom ukazuje się różowa tafla, o boskim zapachu malin. Zapach jest na tyle naturalny, że nawet mojemu G. przypadł do gustu. Masełko jest bardzo słodkie. 



Kilka informacji od producenta i skład:



Masełko, ze względu na swoje opakowanie i metodę wydobywania, nadaje się tylko do użytku w domu. Nie wyobrażam sobie stosować je, bez uprzedniego umycia rąk. 
Pod wpływem ciepła masełko topi się i na usta nakładamy olejek. Czasem nakładam go na usta i po chwili zlizuję, ponieważ jest bardzo słodki w smaku. Uwielbiam takie bajery!
Po nałożeniu masełka na usta, czuję nawilżenie i ukojenie ust. Oprócz pielęgnacji, ma również rolę dekoracyjną: na ustach prezentuje się jak bezbarwny błyszczyk. 
Masełko, ze względu na swoją konsystencję nie jest zbyt trwałe i po chwili znika z ust. Nie sprawdzi się przy mocno wysuszonych ustach. Trzeba widzieć pozytywne strony tej sytuacji: po ponownym nałożeniu, od nowa można delektować się nową warstwą masełka na ustach, a co za tym idzie, słodkim smakiem i zapachem malin. 

Moja ocena: 5/6

Malinowe masełko Bielenda  możecie dostać w sklepie Iperfumy, w cenie 9 zł. 

Jeśli lubicie takie smakowe mazidła do ust, to masełko jest stworzone dla Was. Oprócz smaku malinowego, do wyboru jest jeszcze wariant wiśniowy i brzoskwiniowy. Do wyboru, do koloru i smaku. 

Pozdrawiam!



22 komentarze:

  1. Mam to masełko, ale w domu nie często balsamuję usta, częściej jak wychodzę, więc rzadko po nie sięgam, choć smak i zapach ma boskie :]

    OdpowiedzUsuń
  2. mam ten balsam do ust i bardzo go lubię pozdrawiam :)
    https://ruudegirls.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam to masełko ale nie byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciła mnie możliwość zlizywania masełka z ust :P. Sama miałam z tej serii masło i peeling do ciała i zapach miały fenomenalny, to masełko do ust pewnie się u mnie znajdzie jak wykończę zapasy tych mazideł :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bym je pewnie zlizywała ;D Ale no nie skuszę się na razie. Mam ich sporo i musze wykorzysta c w koncu te mazidła co mam ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego masełka jeszcze nie miałam,a le przy moich zapasach, trochę czasu upłynie zanim skuszę się na coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  7. fajnie wygląda..aż poczułam ten zapach. Ale jak takie smaczne to nie kupię bo bym zjadła... a to za dużo chemii xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używam wazelinę do ust truskawkową i również jest świetna :)

    Pozdrawiam,
    > http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ <

    OdpowiedzUsuń
  9. wygląda bardzo apetycznie i chętnie bym je wypróbowała :)
    pozdrawiam <3 MARCELKA

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam to masełko, pachnie i smakuje jak malinowa Mamba :)) Właściwie to od tego produktu wzięła się nazwa mojego bloga. Akurat miałam to masełko pod ręką kiedy wymyślałam nazwę ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam wazelinki i masełka do ust, to też bym polubiła, na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tej serii mam balsam do ciała, ale jeszcze go nie otworzyłam.

    OdpowiedzUsuń
  13. nie lubię takich mazidełek, wolę te w sztyfcie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam tę firmę właśnie ze względu na to, że ich produkty mają tak intensywne, a zarazem naturalne zapachy i smaki! Miałam zarówno masło do ust, jak i masło do ciała - oba te produkty zauroczyły mnie swoim zapachem! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiłabym, ale nie lubię takich produktów używać poza domem kiedy nie zawsze mam możliwość umyć ręce, a smyranie brudnymi paluchami po ustach może się kiepsko skończyć ;( może sprawię sobie, któryś wariant malinowy albo brzoskwiniowy bo wiśnie mi się znudziły i będę używać w domu.

    http://wszystkooczymmarzakobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Tez go zlizuje :-D wtedy juz nie działa tak jak powinno

    OdpowiedzUsuń
  17. Mialam masło do ciała w identycznym opakowaniu i pachniało przepięknie <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja szybko zużywam takie produkty do ust, ale Bieledny jeszcze nie maiłam okazji poznać :D

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)