Chłapowo 2015, czyli Whatka na wakacjach! ;)

Wyjazd był prawie spontaniczny, gdyż nie planowaliśmy żadnego wyjazdu. Ja kupiłam telefon, G. pracę magisterską i nie chcieliśmy nigdzie jechać. Jednak moja siostra zaczęła opowiadać o tym, że jadą na kemping, gdzie ceny są bardzo niskie, a jest cicho i spokojnie, oraz niedaleko do morza. Pogadaliśmy i stwierdziliśmy, że możemy jechać. 
No i 25 lipca nad ranem wyjechaliśmy z Ostrowca. Na miejsce dotarliśmy około godziny 16, ponieważ były korki. Pogoda nas nie rozpieszczała, gdyż podczas rozbijania namiotów padał deszcz. Gdy poszliśmy na plażę, okazało się, że jest bajecznie ciepło...
Kocham morze.




W poniedziałek z rana, Słońce zaczęło grzać. W dobrych nastrojach wybraliśmy się na plażę. Chłopcy poszli się kąpać. A ja opatuliłam się w koc i nie chciałam się spod niego nawet ruszyć... Zrobiło się zimno;c 


Po zejściu z plaży, wybraliśmy się z G., do Władysławowa. Szliśmy przed siebie i dotarliśmy do Domu Rybaka, gdzie na szczycie był taras widokowy. Weszliśmy na górę i nie mogliśmy wyjść z podziwu! 



Z tarasu widokowego udaliśmy się na port. Uwielbiam to miejsce! Od razu chciałam płynąć statkiem, ale Grzeniek stwierdził, że trzeba stopniować atrakcje :D


We wtorek, z racji, że pogoda nas nie rozpieszczała, wybraliśmy się na Hel. Plany były takie, że do Władka pojedziemy busem, a stamtąd pociągiem. Szczęście nam dopisało, gdy na przystanek zajechał bezpośredni autobus na Hel, o numerze 666 :D 
Gdy zobaczyliśmy, jakie były kolejki do pociągu, stwierdziliśmy, że dobrze się stało, że jedziemy autobusem.
Na miejscu poszliśmy do Muzeum Obrony Wybrzeża i tam trochę pozwiedzaliśmy i pooglądaliśmy filmy dotyczące wojen światowych.



Ciastka "Hit" hitem wyjazdu :D


Idąc wzdłuż Helu, doszliśmy do Fokarium, gdzie akurat trafiliśmy na karmienie. Mieliśmy to szczęście, podziwiać foki w całej okazałości i widzieć ich wygłupy, typu całus, obrót czy aportowanie. 







Będąc na Helu, nie można zahaczyć o Cypel. Burzyło się okropnie, grzmiało, chmury potwory straszyły gabarytem i kolorem... Ale to nas nie wystraszyło. Słońce grzało bardzo mocno. Szwagier i siostrzeńcy poszli zwiedzać, a my zostaliśmy na plaży i się tam wylegiwaliśmy. Przyznam szczerze, że nawet przysnęłam...




G. robił selfie sobie, ja sobie :D haha
W środę znów udało nam się złapać kilka promieni słońca i zaliczyliśmy pierwszą morską kąpiel... 


No i w tym miejscu zaczęły się nieoficjalne blogerskie spotkania. Pochwalę Wam się, że widziałam się z Patrycją z bloga malenkabloguje.blogspot.com i jej chłopakiem, też Grześkiem. Miło spędziliśmy czas, przy piwie i żetonach to toalet. :D klik

W czwartek nastąpiło załamanie pogody... Cały dzień spędziliśmy w namiotach, pod znakiem gry w karty, słuchania radia i objadania się...


Najlepszy głośnik ever! :D

Pod wieczór, wyszliśmy z G. na Władkowo. I trafiłam do książkowego raju...




Ale zamiast kupować książki, kupiłam bluzkę... 


Ach te baby :D 

Piątek. Znów lało jak z cebra. Jednak to nas nie wystraszyło. Mieliśmy w planach pływanie statkiem. Do portu szliśmy w największy deszcz. Ale nawet on nie zepsuł nam nastrojów. Gdy dotarliśmy, jedynym dylematem było to, którym statkiem płynąć. Ze względu na pogodę, wybraliśmy statek Drakkar, który został utrzymany w stylu wikingów... 







Po wyjściu ze statku zmokliśmy do suchej nitki. Ale... gofrów nie mogliśmy sobie odmówić... :D 


No i... dostałam pierścionek... Gdy się nim pochwaliłam, większość osób myślała, że to zaręczynowy... 
Na wieczór już byliśmy umówieni z Natalką z bloga jakpiekniebyckobieta.pl i jej chłopakiem Robertem. 
Poszliśmy na plażę na piwo, później krótki spacer i wylądowaliśmy w przyjemnej knajpce, przy piwie i gorących rytmach. 



Patryk i Daria na piwie :D Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :D
Bardzo miło spędziłam czas i wciąż żyję nadzieją, że jeszcze się spotkamy... Nie raz! :) :*

W sobotę, dzień odjazdu Grzeńka i Kajtka, pogoda zaczęła dopisywać. Słońce paliło, wiatr od morza chłodził... 



No i od niedzieli do soboty zostałam z siostrą. Ale cały tydzień non stop robiliśmy to samo, czyli od rana do wieczora siedzieliśmy na plaży... 













I zakupy tak w międzyczasie :D 



Orzeszki w karmelu. Mniam! :) 
W czwartek przed wyjazdem, miałam przyjemność bawić się na koncercie Eneja. Już drugi raz w tym roku... 



Jednak dopiero teraz załapałam się na selfie z chłopakami... :D ach, co za emocje. Aż mi się ręce trzęsły, ale niepotrzebnie, bo chłopcy byli bardzo mili. Pierwsze zdjęcie z Myniem, zaś drugie z Piotrkiem <3




Byłam tak szczęśliwa, że aż zasnąć nie mogłam... A na drugi dzień od rana skwar w namiocie i spać się nie dało... Ledwo żyłam, ale na plaże jeszcze poszłam...  




W sobotę rano, do godziny 10 musieliśmy się spakować i złożyć namiot. Przed wyjazdem poszłyśmy z siostrą do schodów, żeby ostatni raz popatrzeć na morze. Tak pięknie nas pożegnało...










Ach żegnaj morze! Mam nadzieję, do zobaczenia za rok! :) 

Jeśli jeszcze wybieracie się nad morze, a nie macie do końca planów, gdzie będziecie nocować, polecam Wam Kemping Aga klik. Ja byłam na polu namiotowym i powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona. Miejsce ciche i czyste. Właściciele są bardzo mili i ogólnie było dobrze. 

Niestety, dwa tygodnie minęły jak z bicza strzelił. Czas wracać do rzeczywistości... 

Pozdrawiam!









Ps. jeszcze chciałabym Wam przypomnieć o rozdaniu z paletką Sleeka! klik klik klik


29 komentarzy:

  1. Teraz to musi być fajna pogoda nad morzem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pięęęęnie! Uwielbiam morze♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. achhh zazdroszczę takiego błogiego wypoczynku :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny wyjazd, choć u mnie pogoda bardzo warunkuje dobrą zabawę - pierwsze dni nie byłyby dla mnie udane. Później super!!

    OdpowiedzUsuń
  5. "W czwartek nastąpiło załamanie pogody" - czyli akurat na mój przyjazd :p Może ja to przywlekłam? :) Oj, milutko było, milutko! ;) Do następnego Asia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam, pieprzysz :D
      Przyjedziemy na Mazury, bo mnie tam ciągnie to się zobaczymy xD

      Usuń
    2. Mazury - cud natury, to wiadomo, że ciągnie :D

      Usuń
    3. no właśnie :D
      a jeszcze takie towarzystwo, to ciągnie z podwójną siłą ;D
      pomyślimy :D
      ps. może jeszcze w tym roku ;>

      Usuń
  6. Też byłam nad Polskim morzem tylko 2 tygodnie temu i wiem, że wrócę na tamte rejony dopiero na starość. Polskie może choć piękne, to płata figle w postaci złej pogody niestety...od następnego roku wolę pieniądze wkładać w pewne wakacje a nie w deszcz i niskie temperatury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie masz pecha, ja od małego jeżdżę co roku nad morze i mnie zawsze trafiają się upały :P Kocham polskie morze!

      Usuń
  7. Pozazdrościć takiego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chociaż zdecydowanie od morza wolę góry, to pojechałabym :) Widzę, że było świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowny kolor włosów! mnie nigdy chyba taki nie wyjdzie. byłam w tym fokarium,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) uzywam wellatonu 12/1 :-)

      Usuń
  10. Obszerna relacja :D ja na bieżąco śledziłam na instagramie :D
    Co jak co, ale polskie morze chociaż zimne i zwykle brzydka pogoda to i tak najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja już tez nie mogę się doczekać wyjazdu jak patrzę na Twoje zdjęcia to tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fokarium to oczywisty punkt wyprawy do Helu :D Też byliśmy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że świetnie spędziłaś czas, będziesz mieć wiele wspomnień!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tak samo miałam nieplanowany wyjazd nad morze :)
    Według mnie takie są najlepsze i jak widać nie tylko u mnie :D
    Chociaż pogoda niedopisywała to nie żałuję tego wypadu.

    Pozdrawiam,
    terefereitede.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze, że chociaż trochę udała Wam się pogoda ;P ;)
    ja tez byłam we Władku, też nie mieliśmy pogody ;dd

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale wspaniale!! Tęsknię za morzem. To już 4 lata, a kiedyś byłam tam co najmniej raz w roku....
    Gdy ostatni raz byłam na Helu, lało i lało....

    OdpowiedzUsuń
  17. najważniejsze, że dobrze się bawiłaś :) ja swój urlop dostałam w czerwcu w wymiarze takim jaki przysługiwać mi miał dopiero pod koniec października, na dodatek o urlopie dowiedziałam się dzień przed i tyle miałam z wakacji i planów na jakiś wyjazd...

    OdpowiedzUsuń
  18. Na Helu byłam dwa lata temu :) Było świetnie :) A w tym roku jestem jeszcze przed urlopem :/

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)